wtorek, 19 maja 2015

5

Nauka nauka nauka. Walczę o pasek na świadectwie. Wiem, że dam radę, bo spinam poślady i lecę do przodu. Dam też radę trzymać się swoich postanowień. Wszystko wykonane dziś zgodnie z planem, poćwiczyłam nawet więcej niż zamierzałam :)
Grozę wzbudziły we mnie tylko słowa mamy, że jutro na obiad pizza. Chybą wolę jej wcale nie jeść, niż spróbować kawałek, bo wiadomo - jedzenie w ilościach nieograniczonych (a tak dużo mama pizzy robi) sprzyja atakowi.
A teraz lecę wykuć fizykę i niemiecki...

poniedziałek, 18 maja 2015

4

Dzień był dobry. Zostały dwie rzeczy do zrobienia na liście - poczytanie Makbeta i nauka języka polskiego. Te plany się sprawdzają. Jestem pełna nadziei na lepsze jutro, wiem, że dam radę. Kłótnie z mamą są męczące, muszę coś zrobić aby polepszyć naszą relację.

niedziela, 17 maja 2015

3

A więc zaczynam od nowa. Tym razem dobrze. Porządnie. Mam wiedzę jaką potrzebuję by osiągnąć swój cel. Czego chcę? Wyrobić mięśnie, poprawić kondycję i uregulować swoje jedzenie. Ładne ciało też jest oczywiście w sferze moich marzeń. Teraz mam plan. Od miesiąca trzymam się jednego dotyczącego biegania, więc i z planem ćwiczeń wytrwam w swoim postanowieniu. Jestem niepokonana. Silna. Droga, którą wybrałam ponad rok temu zmieniła moje życie. Może i mam problem z jedzeniem ale zdałam sobie sprawę, że to wszystko co przeżyłam ukształtowało mnie taką jaka jestem.




sobota, 16 maja 2015

2

Moje uczucia, samopoczucie i nastawienie zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz czuję, że mogę góry przenosić, a za chwilę mam ochotę płakać i krzyczeć. Wstałam rano z niechęcią do jedzenia ale i tak się napchałam. Najgorsze jest to, że chcę więcej. Czuję jak złe myśli przesiąkają mnie wskroś. Chora Obsesja dotycząca tego, czy ktoś się odchudza czy nie. Czy ktoś wygląda lepiej niż ja. Gdy widzę, że ktoś je jakieś świństwo to na chwilę czuję się dobrze ze sobą, bo mam poczucie, że to co robię wcale nie jest takie złe. Wiem co robić, żeby poprawić wygląd swojego ciała, ale dlaczego tego nie robię?

piątek, 15 maja 2015

1

Leżę na kanapie, myśląc co jeszcze mogę zjeść. Zacznę od jutra...Tak, tak. Codziennie to sobie powtarzam. Kilka dni racjonalnego jedzenia połączonych z aktywnością fizyczną potrafię zaprzepaścić dniem obżarstwa. Czasem dwoma. Męczy mnie zaczynanie walki od nowa i od nowa. Co gorsze - dziś całkiem świadomie zaczęłam jeść. Chciałam jeść. Marzyłam o jedzeniu. Z jednej strony chcę się poddać, a z drugiej nie. Podświadomość mi szepcze, żeby dać sobie spokój, a racjonalny mózg karze mi walczyć i się nie poddawać. Ale czy ja chcę wygrać ze swoimi zaburzeniami odżywiania? Czy one w ogóle istnieją? Czy to po prostu łatwa dla mnie droga?